Witam,
Wczoraj zabrałem się za czyszczenie amorów i wymianę oleju na nowy. Po wylaniu starego brudnego oleju i wyczyszczeniu wszystkich części amora zalałem nowy olej do pełna i zakręciłem całość i co się okazało? - amortyzator nawet bez sprężyny pracuje jakby miał ją w środku. Czy tak być powinno? Nawet przy przytrzymaniu tłoka w górnej lub dolnej pozycji nie niweluje tej sprężystości (myślałem, że olej/powietrze nie nadąża przepływać przez dziurki talerzyka).
Aby tego uniknąć musiałem odlać część oleju aby jego ilość w kubku nie była maksymalna. Przy zakręcaniu kubka tłok/talerzyk musiałem ustawić w okolicach połowy kubka aby zminimalizować powyżej opisane zjawisko.
Wcześniej jak dolewałem przy ubytkach brudnego oleju było podobnie ale myślałem, że to przez brudny olej itp. ale jest inaczej.
Proszę o porady jak wymieniać olej w amortyzatorach a dokładnie ile go wlewać? Zaznaczę, że przy wlewaniu czystego oleju ruszałem delikatnie tłoczkiem aby olej wpłynął także pod niego.
Dla mnie jest to bardzo dziwne zjawisko ponieważ wydawałoby się, że im więcej oleju tym mniejsza sprężystość całego zestawu (bez sprężyny). Objętość przy poruszaniu tłokiem się nie zmienia, tylko olej przepływa z nad tłoka pod niego i z powrotem.
Na koniec możecie się ze mnie pośmiać ponieważ pierwszy czyszczony amorek zalałem nie takim olejem. Żona do mnie mówi: "ja znam ten olej - After Run Oil" - wtedy do mnie dotarło co za głupotę zrobiłem. Dla ciekawskich - aro to bardzo rzadki olej

amor pracuje jak na wodzie - choć tego nie sprawdzałem.