Artur Dzierzęcki napisał(a):
Trzeba być:
- totalnym brudasem i bałaganiarzem
- nie posiadac ŻANEJ wiedzy na temat akumulatorów LiPo
- być odpornym na wiedzę na poziomie betonu
- ładować prostownikiem akumulatorów samochodowych
- kupować najtańsze gówno które tylko z wyglądu przypomina pakiet LiPo ale ma za to kolorową naklejkę
- itp, itd
... żeby dporowadzić do samozapalenia się akusa podczas ładowania. Do modeli latających ładuję pakiety 6 celowe i nigdy nie zdarzył mi się jeszcze przypadek nawet lekkiego zagrzania pakietu, ale do tego trzeba dorosnąć nie tylko wiekiem.
Bezpieczeństwo zależy tylko od nas samych.
Raczej wystarczy mieć mało doświadczenia i przelecieć pakiet nie tym programem będąc pod presją czasu na zawodach dodatkowo pobiec na serwis i przegapić jak puchnie.
Hardcase powinien strefę zniszczenia ograniczyć bo też ma za zadanie ograniczyć dostęp tlenu.
Niemniej jestem zdania, że w miejscu gdzie jest pośpiech, dużo się dzieje, są spore emocje i większe szanse na błąd, a sprzętu i ludzi sporo należy minimalizować ryzyko.
Rozumiem, że nie zawsze się da, ale bez dyskusji jest kwestia czy warto.
Jeszcze dopiszę jedną refleksję. Jakoś tak się dzieje na rynku modelarskim, że jak coś jest wymagane na zawodach, albo jeszcze gorzej, certyfikowane przez jakąkolwiek jedynie słuszną organizacje w wariancie tylko ten silnik, tylko te pakiety, itp., co ceny takich produktów szybują pod sufit.
Ważne jest by pewne rzeczy robić bezpiecznie i mieć świadomość własnej omylności. Czy to będzie lipobag, czy bunkier, czy doniczka, jest tematem wtórnym bo każde z tych rozwiązań spełnia swoje zadanie. A dając wiele opcji nie tylko uczy się samodzielnego myślenia, ale też zapobiega tworzeniu monopolów i oszczędza kieszeń modelarza.