Gdyby w podwoziu chodziło tylko o to, żeby nie łamały się wahacze to wszyscy na świecie jeździliby ST PRO
Dla mnie sprawa jest prosta. Jeśli znajdujemy informacje, że w Mugenie pękają wahacze, to wiedząc ile wart jest mugen, kupujemy do serwisu 10szt wahaczy.
Jeśli kupujemy Ve8, to idziemy na kompromis, pomiędzy bardzo udanym elektrycznym buggy, a ryzykiem, że kiedyś walcząc o czołowe pozycje, skończymy nasz wyścig w rękach serwisanta zbierającego nasz model z toru trzymającego się tylko na budzie.
Kupując Losi decydujemy się na podobno, za bardzo obciążone przeniesieni napędu z powodu mocnego przesunięcia centralnego dyfra.
Decydując się na Hypera 9E, kupujemy jedno z najlepiej wyważonych podwozi BL, które nie jest konwersja nitro. Musimy jednak być świadomi, że tylne skrzydło nie jest wsparte brace’em i może się to skończyć połamaniem obudowy dyfra. Kortz jeździł, nie narzekał
HB ma dość kruche wieżyczki, zdarza się, że pękają przednie, jak i tylne przy mocnym uderzeniu w tył. Robbers i Hara jeżdżą, nie narzekają.
Wybierając Kyosho niestety prędzej, czy później staniemy przed wyborem – Nowe Riboki, czy nakrętki kół za 90zł. Tebo jeździ, nie narzeka, bo trampki kupują mu rodzice.
Można by tak właściwe pisać o każdej marce
Na koniec rzucę jeszcze cos takiego
http://www.rctech.net/forum/10535285-post132.htmlMądrości, które tu wypisałem nie kieruje do zawodników/forumowiczów którzy to wszystko wiedzą i pewnie ich ten post wynudził, ale może niektórym z 12stoma postami na koncie choć trochę pomoże to w wyborze kolejnego lub pierwszego podwozia.