Zaremba Lesław napisał(a):
.....
Ps.Jeśli nie ma niezdrowej rywalizacji,same zawody też przebiegają w innej atmosferze.
Każdy startujący w zawodach czy to rangi MP czy lokalnie ma swoje własne motywacje. Dla jednych jest to tylko zabawa, inni poprawiają swoje umiejętności, jeszcze inni chcą o coś powalczyć a i znajdą się tacy dla któtych wygranie jest celem samywm w sobie. Tacy jesteśmy i nic na to nie poradzimy. Ale są reguły i zasady, które obowiązują wszystkich po to aby ostudzić zapalczywość jednych czy chęć wygranej za wszelką cenę innych.
Rola sędziego na takich zawodach jest kluczowa, ponieważ brak sędziowania prowadzi wprost do zachowań patologicznych. Uderzenie zawodnika w tył i wysadzenie z biegu/rywalizacji jest jedno i wszelkie tłumaczenia, o popsutym hamulcu, zakłóceniach, braku przyczepności, niby czytej okazji do ataku powinny być kategorycznie odrzucane i powinny zniknąć raz na zawsze. Na poziomie finału A, takie tłumaczenia są, mówiąc wprost, śmieszne. O braku pamięci nie wspominam, bo nie mam na to określenia, chyba, że jest to Endi Mur ale to inna bajka. To samo dotyczy uderzenia w tył pod kątem i zakręcenie "bączka" to poprostu widać.
To nie są skomplikowane rzeczy. To jest bardzo łatwo ocenić.
Poniżej relacja z ETS zamieszczona na RC-Auto:
"Na 4 rundzie europejskiej serii ETS, tym razem w Polsce w Legionowie, kierowca Team Associated, startując z drugiej pozycji wygrał pierwszy finał A klasy Modified.
Tuż za nim Ronald Volker, który mówił, że ma drobne problemy z oponami...
Pierwszą trójkę zamyka Elliot Harper, który miał ciężki wyścig. Jego problemy były związane z tylnym dyferencjałem, sposób jazdy Brytyjczyka lekko zdenerwował Alexandra Hagberga, który nie mógł znaleźć miejsca, by wyprzedzić kierowcę Tamiya."
Czy Alexander Hagberg w związku z tym wysadza z biegu Eliota? Nie, nie było okazji to najzwyczajniej dojeżdza do mety i bierze z wyścigu tyle ile było możliwe.