Łukasz Potępa napisał(a):
Teoria mówi, jak najszybsze na gaz, i jak najsilniejsze na skręt. Należy pamiętać jednak że serwa na skręcie też padają, i przydało by się żeby miały w miarę duży uciąg.
Ale jakkolwiek by nie patrzeć serwo na gazie wcale lżej nie ma, bo (przynajmniej tak mi się zdaje) dużo więcej pracuję gazem i hamulcem, gdzie serwo znajduje się często pod maksymalnym dozwolonym obciążeniem, niż skrętem który obrywa głównie przy złych lądowaniach.
Osobiście uważam, że jak mam serwo, które zakręci średnio skręconym serwo- saverem (nie mylić z trzymaniem, bo w cyfrach holding power jest zazwyczaj wielokrotnością uciągu), to jest ono wystarczająco mocne. Idąc tym tropem dalej- mając super mega serwo o olbrzymiej sile uciągu mogę pozwolić sobie na mocne skręcenie serwo- savera (a właściwie muszę, bo po co mi mocne serwo jak ss zaprzepaszcza na sprężynie całą jego przewagę w stosunku do słabszych odpowiedników) i dzięki temu zadanego kierunku skrętu kół, choćbym przywalił w głaz model nie zmieni, lecz pytanie brzmi, czy przy mocnym dzwonie zębatki serw wytrzymają nagły wzrost przenoszonej na nie energii, która prawie nie jest tłumiona bo ss jet mocno skręcony. Poza tym trzeba się zastanowić nad tym, czy niedługo lipol 2700 wystarczy na 30 minutowy finał, bo serwa o kosmicznym uciągu do energooszczędnych nie należą.
Wszystko co piszę, to tylko moja teoria, bagusem nie śmigam długo, powiedział bym, że zaczynam, ale skoro do zastosowań rozrywkowych wystarczyło mi kiedyś w MT 1/8 serwo 9kg to tym bardziej w mniejszym i lżejszym modelu 14kg. Chciałbym też poznać opinie z życia wzięte, a nie tylko moje przemyślenia. Najzwyczajniej w świecie zastanawia mnie od dłuższego czasu trend mega uciągu

.