Podwozia się raczej nie wzmacnia, poza wspomnianymi wczesniej alu brace'ami.
Albo wytrzyma, albo nie

Najważniejsze to nauczyc sie dobrze latać, żeby nie zdać sie na przypadek w locie. Wystartować potrafi każdy, wylądować już nie. Chodzi o ustawienie jak i podejscie do lądowania. Ląduj płasko płytą, a nic jej nie powinno się stać, jesli wylądujesz minimalnie pod katem to też jest OK, ale unikaj pikowania, albo lądowania na tylnym skrzydle. Koziołki i fikołki to raczej nie problem dla modelu. Jesli u mnie sie nic nie urywa, to u ciebie też nic nie powinno, w końcu to Jammin. Ja czasmi sam się dziwie, że modele tyle wytrzymują. kiedys myśłałęm, że takie rzeczy jak wahacze, drażki, zwrotnice bedą pękać na potęgę i pokupowałem na dzieńdobry tego troche, a tu nic. Wymieniłem tylko jednego pivotbala po przywaleniu w krawężnik.
jedna zasada - unikaj stałych przeszkód. Czołowego zderzenia przy dużej prędkości z czymś stałym nie wytrzyma żadna płyta. Dka przkładu: Dwa inferno VE brata katowane są niemiłosiernie i co, i nic. Płyta w buggy przez to, że nie jest tak długa jak w tragusie jest bardzo sztywa, zero jakiegokolwiek skrzywienia. Poszło kiedys tylko jedno plastikowe mocowanie wahacza.
Ale za to jak tą samą płytą przywalimy w studzinke kanalizacyjna to będziemy mieli płyte w stylu "chiquita"
Lajt PRO Tomka Swiateckiego przywalił kiedys w oponę zaparkowanego Citroena i co, to samo. Model stracił połowe na długości.
Widziałem tez X2 po jakimś kiepskim lądowaniu, płytę z tylnym mostem miała pod kątem 45st.
Ostatnio w cieszynie buggy X2 zaliczył krawężnik, tez do prostowania.
Ja urwałem mocowanie wahacza jak przy pełnej prędkości przywaliłem kołem w głaz wielkości dwóch cegłówek.