To po kolei:
Pietras napisał(a):
Da rade dorównać spalinówką elektryka ?
http://www.youtube.com/watch?v=z5wOgJ1eYh8Oczywiste jest, że elektryki mają odejście jakiego spalinówki moga tylko pozazdrościć, ale wszystko zalezy od konfiguracji toru, nawierzchni no i kierowcy, poza tym jeśli chcesz wykorzystac całą moc elektryka przy przyśpieszaniu wybierz buggy, które nie będzie Ci wykonywało wheely przy każdym dodaniu gazu, tylko będzie non stop ciągnąć czterema kołami. Kiedy spalinówka wejdzie na obroty, prędkości z elektrykiem są porównywalne.
Pietras napisał(a):
Głównie własnie w spalinach nie podoba mi sie ze maja mało mocy
To tez według Ciebie mało mocy?
http://www.youtube.com/watch?v=0a9u7nb- ... re=relatedMyslę, że róznica jest taka, że w elekrtykach mamy tą moc dużo szybciej do dyspozycji, co daje nam przewagę np, przy podjeżdżaniu pod hopy. Podjedziemy powoli 2 metry przed, ładnie wycelujemy, pełen gaz i najeżdzamy na hope z taką prędkością jak w spalinie, po co najmniej 10 metrach rozpędu.
Pietras napisał(a):
Z jednej strony truggy lepsze na płaskie nawierzchnie i na jakies tory bo sa niższe a z drugiej strony trucki którymi można konkretnie polatać po np. lesie i przede wszystkim poskakać.
http://www.youtube.com/watch?v=mtOPbTtHcoQhttp://www.youtube.com/watch?v=UwCLVCBD ... tCFdA-ECuQOd kiedy to truggy nie latają? Myslę, że przy skokach zachowuja sie lapiej od MT, gdyz sa stabilniejsze po lądowaniu.
Poza tym ja u siebie swobodnie reguluję prześwit pomiędzy torowym 3-4 cm (na asfalt jeszcze mniej), a offroadowym swobodnym jeżdzeniem ok 8-9 cm, co prawda zawieszenie wtedy się łatwo nie poddaje, ale za to nie targam płytą o kazdy kamień.
Pietras napisał(a):
w spalinowcach łatwośc w eksploatacji
Jak juz napisał gensior, wygląda to nieco odwrotnie.
Pamiętaj, że jeżdżenie spaliną jest tylko wtedy przyjemne, gdy trafisz na dobry silnik, który będzie się łatwo regulował, łatwo odpalał, nie gasł itp. Poza tym serwis to nie wyjście, wyregulują Ci silnik raz, ale później musisz sobie radzic sam i dopóki nie nabierzesz wprawy, każde dziwne zachowanie silnika będzie doprowadzało Cie do białej gorączki. A jak już wyregulujesz silnik to ci akurat padnie szarpanka, albo sprzęgło, albo łożysko w ataku, albo świeca.
A wtedy będzie wyglądało to tak, że koledzy będą śmigać a ty będziesz kręcił srubkami i regulował.
W elektryku wszystko odbywa się na zasadzie plug&play: przychodzisz, włączasz model i jeździsz tak długo, ile ze sobą przywiozłeś pakietów. Ja na całe szczęście mam teraz u siebie silnik, który też pozwala mi na ten komfort, ale gratów do odpalenia potrzebuję zdecydowanie więcej (starterbox, paliwo – i to sporo, bo jeden bak to jakieś 5-6 min jazdy, klucz do świec, termometr).
Pozdrawiam.
P.S. Coraz więcej pojawia się na rynku truggy brushless: Caster Racing, Ansmann, VRX-1E