Witam! Jakieś pół roku temu kupiłem sobię autko takie zwykłe na początek za 300zł. No i jeździłem w zimie, przyszły rostopy i wjechałem do kałuży myślałem że nic się nie dzieje więc jechałem dalej i nagle zaczeło się dymić. Następnego dnia nie ruszało za 2 dni chodziło może 10 min i koniec teraz tylko skręca i już nie świeci się ta diodka w regulatorze a te piknięcia są prawie nie do usłyszenia. Da sięto jakoś naprawić? co się mogło spalić regulator, silnik czy co jeszcze??? Będzie konieczna wymiana jakich części? Jestem kompletnie zielony tym ale teoretyczna elektronika nie jest mi obca
