Hmm nie wiem co jest z moim silnikiem, ale stawiam na świecę. Po kolei:
W niedzielę model śmigał ładnie, spalił litr paliwa bez żadnych zająknięć. Dzisiaj jakoś średnio mu szło. Odpalił, jednak wogóle nie chciał złapać temperetury, pluł olejem, chodził jakby był zalany (mniej więcej tak samo jak w zimę jak jeździłem). Zrzuciłem winę na budę bo jeszcze nie mam w niej za wiele dziur i myślałem, że silnik nie ma powietrza. Jednak ze zdjętą było to samo

Silnik chodził, chodził, potem jak dawałem gazu to zalewał się, zalewał aż w końcu bum z rury i gasł. Wykręciłem świecę - ok, żarzy się, ale profilaktycznie zmieniłem. Niestety znalazłem tylko OS A3 (zimowa) no ale założyłem, chodził stabilniej, nie gasł, ale to samo z temperaturą (caly czas bez budy jeździłem). Po przygazówkach itp. miał 80* to trochę mało. Przyznam, że ta świeca którą miałem dotychczas to oryginalna Axe Rossi (przeżyła docieranie i 8L jazdy), a OS A3 zła po prostu na dzisiejsze warunki (24* i okropna duchota).
Chciałbym się też Was poradzić, czy to wina świecy (na 90% moim zdaniem tak) czy niekoniecznie?
BTW: konieczna jest dziura w przedniej szybie? Nie chodzi o chłodzenie tylko o dostęp powietrza - mam dziurę na tankowanie z boku i z tyłu na radiator - sinik zaciągnie powietrze zzewnątrz czy musi strumień powietrza na filtr lecieć?