No mnie również bardzo się podobało, z rana co prawda pogoda nie napałała optymizmem ale jednak się udało i potem wyszło słońce. Po prawie 12h deszczu przestało w końcu padać i pierwsze treningi na mokrej trawie jak dla mnie były totalną porażką (tyle padało bo byłem w piątek po południu w Chorzowie i nie pojeździłem ani trochę). Wkręcona w wały napedu kół mokra trawa już po kilku minutach jazdy blokowała napęd i trzeba było śróbokrętem ją po prostu wyciągać i czyscić. Tor jak tor, nie był może zbyt trudny ale ta jedna duża hopka dała mi nieźle popalić, popełniłem błąd gdyż próbowałem podczas wyścigów ją w całości przeskakiwać podczas gdy inni jechali na 2x. Co do monsterów to - 2 metrowe napełnione azotem amortyzatory, grube na 15cm półosie robiły wrażenie na każdym, maszyneria pełna podziwu dawała taki hałas że siedząc we własnym samochodzie
przy wyjeżdżaniu z imprezy około 23.30 jak zobaczyłem
na wprost siebie jadącego na mnie monstera MEDUSA miałem pełno w gaciach

- widok pognieconej wcześniej na stadionie blachy zrobił swoje

. Pomyliłem z Bartkiem drogę i wjechaliśmy przypadkowo w zaułek gdzie te potwory własnie zjeźdzały na swój pit-stop (wyglądało to tak że przed sobą miałem betonową ścianę, po lewej stronie za szybą też beton a po prawej stały koparki i kanciaste maszyny drogowe - łatwo było w coś zahaczyć generalnie masakra) było zupełnie ciemno i
żadnej ochrony już nie było kierującej ruchem w tym miejscu. Monster nadjechał na nas w momencie jak ja
powoli ale nerwowo zawracałem żeby się wydostac z tego miejsca. Przez chwilę nie wiedziałem za kierownicą jak się zachować i spanikowałem, na szczęście monster się zatrzymał więc ja szybko na krawężnik i po trawie żeby tylko go jakoś wyminąć - udało się i żyje. Swoją drogą na spokojnie w domu jak sobie o tym pomyślę co się stało to dochodzę do wniosku że
ochrona powinna dostac po dupie za takie pilnowanie porządku. Znam ludzi którzy po takiej akcji złożyliby wniosek do prokuratora

P.S Kolega Bartosz miał ubaw jednak nie zdawał sobie sparwy z powagi sytuacji, gdyby coś mu sie stało a ma chłopak 17lat i był pod moją opieką wtedy (można tak to ująć) to potem mama albo tata którzy na niego czekali by mnie

itd...

WIĘCEJ MATERIAŁÓW Z IMPREZY:
http://www.mojemodele.republika.pl/strona27.html