Dołącze się do tego wątku z taką refleksją - wszyscy chcemy profesjonalnego podejścia do zawodów i zawodników. Z wyliczanki miejsc jasno wynika jak mało mamy miejsc do organizacji imprez wogóle, a co dopiero na odpowiednim poziomie.
Są miejsca /Goślina/ gdzie udaje się znaleźć poparcie i fundusze na budowe torów, są miejsca /tak jak nasze gdzie miejsce na tor zamieniono na wysypisko śmieci i nie łatwo jest to teraz zmienić/ gdzie trzeba włożyć dużo pracy i wysiłku w powstanie toru. Ale nie w torpedowaniu imprez z powodu ograniczeń i niedociągnięć widzę POMOC /wydaje mi się, że głównie Nam samym startującym/ lecz w przyjeżdżaniu na nie i manifestacją chęci startów, konstruktywnych uwag i dawaniu organizatorom doświadczenia w rozwijaniu nowych miejsc. Też chciałbym zaplanować sezon z góry, ale chętnie przyjadę wszędzie nawet "za pięć dwunasta" aby właśnie pomóc organizatorom. Myślę, że powinniśmy rozwinąć bardziej cykl GP zapewniając organizatorom frekwencję i poparcie a później przebierać w miejscach organizacji imprez MP.
Rozdzielanie klas IC8; MT; elektryków tylko zabije of-road, nie ma nas tylu startujących aby można było marzyć o lokalnych zawodach i to jeszcze jednoklasowych.
Za przykład kto jeszcze tego nie zauważył podam ten link:
http://strony.aster.pl/rcbziom/zawody/wyniki/index.html
W cylku MP wzięło udział 31 zawodnków z czego w przynajmnie dwu imprezach pojawiło się 13-stu plus IC8 i skromna ekipa elektryków. W HPI Challenge 19-stu a na dwu 5-ciu. /Może teraz będzie dobrze widać dlaczego HPI ciągle "działa" zamiast dawno się uniezależnić od Lokowskiej karuzeli/
Pomóc możemy sobie tylko sami startując wszędzie gdzie nas zaproszą dając szansę organizatorom. Nie pitolcie, że klas jest za dużo i nie można sobie w off-road pojeździć. Ja też chciałbym jeździć blisko domu tylko z kim? Łukasz nauczył się obsługi monstera serwisując sava koledze RCBziomowi gdzie się dało /pozdrawiam i czekamy na koszulki/ jeździć podpatrując Artura w Tarnowie czy pomagając 'Omelowi' w Goślinie, rady i pomocy do paliw dostarcza Marcin z Rzeszowa, Janusz to kopalnia doświadczeń związanych z naszym modelem, mamy to szczęście, że Rafał jest na miejscu i nigdy nie odmawia gdy trzeba dotrzeć i wyregulować
Pomóc możemy sobie tylko sami, bo kto zasmakował "ściganki" już wie, że żadne nawet najładniejsze podwórko nie zastąpi klimatu dnia zawodów i rywalizacji. Narzekanie, że to be, że tam nie przyjade też do niczego nie prowadzi. Tory - oby były jak najróżniejsze! Jedne szybkie, drugie techniczne w końcu nie da się ich zmieniać jak na hali. Pozdrawiam i z niecierpliwością czekam na pierwsze zawody może w Szczecinie? /bez podtekstów/
Wszystkim jedynie narzekającym proponuje zmierzyć się chodźby z próbą znalezienia miejsca na tor o budowie zaplecza technicznego i sanitarnego nie wspomnę, uzyskania pomocy lokalnych władz czy "wujka" biznesmena nie widzącego w tym interesu. Potem przyjmę każdą krytykę, że coś szwankuje.