|
Jako, ze zostałem wezwany do tablicy, to zaczynam. Po pierwsze, nie będę porównywał modeli Hpi i Kyosho, gdyż Inferno VE jest zdecydowanie tańsze od Vorzy. Wniosek jest taki, że wszystko to, co mamy lepsze w hpi, a trochę tego jest, wynika z tego, że za to zapłaciliśmy. Nie napiszę też o tym jak w praktyce sprawdza się Vorza, bo nigdy jej nie miałem w rękach. Skupię się na Inferno VE. Zacznę od tego, że jestem w stałym kontakcie z dwoma sztukami Inferno. Właścicielem obydwu jest mój brat. Oboma sporo jeździłem i jestem na bieżąco z każdą napotkana usterką. Więc po kolei.
Modele od marca/kwietnia są w użyciu średnio 2 godz. tygodniowo. Teren, to typowy offroad, cos w rodzaju toru dla BMX-ów, czyli dużo dalekich skoków. Co za tym idzie sporo miękkich lądowań, ale dużo tez tych twardych (pikowań, salt i koziołków)
W ciągu całego okresu użytkowania jedyne usterki, jakie się pokazały to: Zaraz na początku pękł jeden kardan, musiała to być wada fabryczna, bo do tej pory się to nie powtórzyło. Pękło jedno mocowanie plastikowe wahacza, to akurat nic dziwnego, przy tym co modele przechodzą. W jednej zwrotnicy wykonanej z aluminium wyrobił się gwint i podczas jazdy wkręcała się śruba ją mocująca. W pozostałych jest OK. Może w tej pierwszej za późno zastosowany został klej do gwintów. Jakiś miesiąc temu przestał działać jeden silnik. Został odesłany na gwarancji, po dwóch dniach przyszedł nowy, lepszy, z modelu MP9e wartości 170 euro. Swoją droga ciekawy jestem, jakby to wygladało u Nas w kraju. Z usterek, to by było na tyle.
Wady: Dwusatelitowe dyfry – w modelu, który kosztuje tyle pieniędzy taka oszczędność nie powinna mieć miejsca. Brakuje robaczków w wahaczach do regulacji wychylenia wahaczy. Niby *****, ale denerwująca. Servo skrętu - na plastikowych trybach, poszło do wymiany, bo zmieliło zębatki. Brak stabilizatorów – nie ma za to problemu z ich zamontowaniem, bo miejsce na nie jest przygotowane. Większość śrub jest krzyżakowych.
Zalety: Bardzo i to bardzo wytrzymała, sztywna płyta. Wszystkie wahacze całe. Buda zero pęknięć. Na wszystkich kielichach napędowych nie widać nawet ułamka milimetra wyrobienia od dogbone’ów. Amortyzatory mimo tego, że są to zwykłe rtr-owe amortyzatory, nie ciekną ani górą, ani dołem. OK. 20-25 min jazdy na pakietach Lipo 4s Ani razu regulator nie wyłączył się z przegrzania. Model świetnie jeździ i rewelacyjnie lata. Jest b. dobrze wyważony i przewidywalny w locie. Dużym plusem jest to, że mamy do dyspozycji ogromną ilość części tunningowych z pokrewnych modeli Inferno. Masę części możemy bardzo tanio kupić na Ebay. Kompletne dyfry, całe mosty napędowe (wahacze, półosie, dyfry, wieżyczka, amortyzatory). Bardzo dużo sklepów/osób kupuje, a później sprzedaje Inferno na części. Ostatnio brat kupił komplet kardanów za 5 euro, gdzie normalnie kosztują 40 euro.
To tyle o Inferno VE
O Hpi mogę powiedzieć tylko tyle, ile można wyczytać z opisu, czy zobaczeć na zdjęciach. Amortyzatory BigBore – na pewno jakościowo lepsze niż te w Inferno. Osłony wieżyczki amortyzatorów z przodu. Uważam, że to świetna sprawa w buggy. Z tego, co widzę, to chyba ma regulowana wanienkę na pakiety. Servo na metalowych trybach na pewno będzie lepsze od tego z Kyosho Aluminiowe belki mocujące wahacze wyglądają na, na prawdę mocne i solidnie wykonane. Do tego mocowanie jest na śrubę, a nie na e-clipy. Pytanie tylko, czy za cenę Vorzy nie lepiej kupić używane zawodnicze podwozie i samemu dokonać konwersji?
To tyle. Pozdrawiam
_________________ były spaliny, były konwersje, były tragusy, były bagusy, teraz nie ma nic. No może młody czymś pojeździ Pozdrawiam, Marek Kiełbusiewicz
|