Niestety ten kij ma dwa końce. Podejście jakie jest do klienta w kraju wiadomo. Oczywiście są sklepy lepsze i gorsze, lepsze i gorsze dni osób które tam pracują. Ale w końcowym rozrachunku dobiegamy in minus i to sporo od średniej europejskiej czy też światowej.
Śmiejemy się z Chińskich sklepów jednak ja mam u nich 100% skuteczność reklamacji, tak samo ze sklepami zza wielkiej wody czy z Niemiec. I nie ważne czy temat dotyczył źle wysłanego towaru, przesyłki która zaginęła, czy awarii która się przytrafiła w czasie użytkowania.
Często w dyskusjach dlaczego warto kupować w kraju pojawia się argument rzucany przez sprzedających bo to daje łatwy, lokalny dostęp do gwarancji. Jak widać czasami czysto iluzoryczny.
Efekt uboczny, spadek obrotów rodzimej branży RC i niemożność przekroczenie masy krytycznej popularności modelarstwa. Oczywiście nie można z góry zakładać, że czynnikiem decydującym jest traktowanie klienta przez sprzedawcę czy importera, może większym jest atmosfera, albo przykłady tolerowania chamstwa w różnym wydaniu. Niemniej jest to kamyczek do ogródka - coś co należy poprawić.
Słuchając tej historii opowiadanej w innym gronie niż modelarze warto sobie wyobrazić reakcję innego ojca który kupił zabawkę rc w TESCO dla dziecka a ta się zepsuła. Pewnie kosztowała grosze, a TESCO, jak to TESCO wymienił na inną. A jeszcze jeśli wcześniej wysłuchiwał argumentów, ze model kupuje się dlatego, że jak coś się zepsuje to łatwo naprawić wymienić to pewnie pęka ze śmiechu - jak czyta historii o reklamacji silnika, który kosztował 50% tego co zabawka ze sklepu. Łatwo było jak

.... . Jacyś masochiści z tym modelarzy. Płacą wiele razy więcej i tak się pozwalają traktować