Marcin Kierkus napisał(a):
To czy jammin jest najlepszy zależy od kierowcy. Jammin j Hellfire zwłaszcza SS to modele równorzędne. Na co stać jammina pokazuje sezon 2006 i klasa mt open. Z tego co wiem hellfire jest modelem praktycznie bezawaryjnym.
wahacze są delikatne, trzeba uważać
w Malince połamałem jeden dwa razy, na szczęscie ten sam (za pierwszym razem reanimowany drutem)
śruby górnego mocowania amorów też lepiej wymienić na 8.8, te seryjne już dwie ukruszyłem (łepki sie urywają)
Wstawiłem M3x20 w twardosci 8.8, jedyny problem z tą przekładką to to, ze te śruby są z niepełnym gwintem i musiałem delikatnie nawiercić gwint w tulejce mocowania tak, żeby gładka część śruby się schowała.
co do łożysk wspomnianych przez Michała to wydaje mi się, że to kwestia niesczelności kubka i wyciekającego oleju. Ten olej w połączeniu z piachem oblepia łożysko i pewnie dlatego padają
jak tylko rozbiorę dyfer pierwszy raz, pakuję smar - on nie wycieknie, a ilością smaru świetnie się reguluje opór dyfra
wstawiłem też back plate do roto zamiast szarpanki. Szarpanki w K4.6 nie maja kołnierza na dole, ta mała mosiężna tulejka jest niewystarczająca. Rurka szarpanki podnosi się z tej tulejki i obok sznurka pakuje się piach
W Malince stanęły mi tak dwie szarpanki. W BB21 jest lepiej, szarpanka ma na dole wyższy kołnierz, na który wchodzi rurka na sznurku.
Zobaczymy jak będzie się hell sprawował z roto, sztycą trafia sie bez problemu. Próba na goraco w Piasecznie.