Nie, to nie jest takie proste

. Silnik nie potrzebuje wzbudzenia, bo posiada magnesy stałe wirujące, a cewki wewnątrz są nieruchome. Napięcie z tych cewek prostuję w prostowniku złożonym z sześciu diod, podobnie jak w alternatorze samochodowym. Pomiar w procku napięcia i prądu umożliwia przeniesienie wyniku pomiaru (iloczynu) bezpośrednio na LCD lub komputer.
Uzwojenie podpiąłem w gwiazdę - mam wyższe napięcie. Uzyskuję napięcie około 6-8V przy prądzie 5-6A co daje mi moc około 45W.
To obciązenie powoduje spadek obrotów silnika mierzonego w samochodzie o około 40%.
Na jednej z osi hamowni umieściłem tarczę z 24 wycięciami. Impulsy z fotodiody czyta mój licznik obrotów( ustawiony na zliczanie obrotów z dwułopatowych śmigieł). Auto ustawione na hamowni, obciążone prądnicą, dało odczyt na liczniku 36000 obr./min, ja to odczytuję jako 36 km/h. Dlaczego ?

Teraz krótkie wytłumaczenie:
1. Dzielimy te 36000 przez 12 ( tarcza ma 24, licznik ma nastawione 2 łopaty)
2.Wynik= 3000 obr/min( z taka szybkością kręcą sie koła naszego modelu).
3. Ilośc obrotów mnożymy razy obwód koła równe 0,2 m (średnica koła= 64mm) 3000*0,2= 600 m/min.
4.Mnożymy to teraz razy 60 aby wynik "wyszedł na godzinę" - 600*60= 36000 m/h = 36km/h
Proste prawda
Ale to nie wszytko co mierzymy na tej hamowni.
Pomiar przyśpieszenia:
Skokowo podaję gaz na max. W odp. dostaję na hamowni przyrost szybkości. Mierzę czas po którym obroty się ustabilizują. Koniec. Pomiar wykonuję za pomocą rejestratora cyfrowego ( przystawka do kompa).
Czy te pomiary pomogą w doborze odpowiedniej przekładni w naszym modelu, nie wiem. Oceńcie sami.
