Paweł Rzedzicki napisał(a):
No i wlasnie chozi o to zeby nie jezdzic silnikiem na maxa przelanym, bo wg tworcow tlumaczonego przeze mnie sposobu docierania, nie na lezy przemeczac silnika zalaniem. Ma to wg nich katastrofalny wplyw na pozniejsza zywotnoisc silnika, zwlaszcza na krobowod.
Fachury pierwszy korbowód wymieniaja po 3-4 litrach zupy, wlaśnie ze względu na obciążenia przy docieraniu. Z moich doświadczeń wynika że silniki on i off road różnią sie stopniem pasowania tulei i tloka, każdy silnik jest inny i nalezy do niego podejść indywidualnie. Oczywiście mowa o silnikach wyczynowych. Mój sposób na silniki on-road jest w skrócie taki:
1 silnik na hamownii, tylko kolo zamachowe , ewentualnie obcięte śmiglo o malym skoku ale to jest zbyt duże chlodzenie.
2 pierwsze pól baku na wolnych obrotach potem pelne otwarcie przepustnicy i temp reguluję skladem mieszanki. Bez stoperów w uszach nawet nie próbujcie i szybkiego termometru na świecy. Baniak idzie w okolo 3-4 minuty. Po temperaturze pracy widać kiedy silnik jest dotarty.
Silnik po 3 imprach na asfalcie po wykręceniu świecy blokuje sie w górnym polożeniu, na wyścigu nie stosuję termometra bo mam to w d...e.Obecnie w 1/10 jest to chyba najmocniejszy silnik , oczywiście Mega ZX12 Race.
Panowie do wszystkiego dojdziecie nabierając doświadczenia, nie ma zlotych regul i cudownego srodka.
Off-road jest trochę inny. Silniki pracują w niższych obrotach ale przy większej temp.Na nasze tory polecam duże glowice
Każdy silnik ma inny zakres pracy , Novarossi i pochodne pracują w zakresie do 130*C, Megi ( Picco) w niższym zakresie.
P.S nie docieram silników które są ciasne i nie dają się przekręcić. Dla mnie to zabójstwo dla wszystkich elementów silnika.
Nie pytajcie mnie o szczególy, potraktujcie to jako ciekawostkę on-road