Od paru dni trwa dyskusja nt. zawodów w Malince i obserwuję ją z coraz większym zdziwieniem. Proponuję trochę popracować wyobraźnią i wyobrazić sobie takie scenariusze:
Scenariusz numer I:
1. Po odwołanych (bez wyznaczenia nowego miejsca i terminu) zawodach w Tarnowie, nikt nic nie proponuje na długi weekend.
2. Wszyscy OFF-ROADOWCY siedzą wtedy w domach, albo jeżdżą jak zwykle w swojej okolicy, "we własnym sosie" (NUDA...)
3. Na forum jest spokój i nikt nie dyskutuje, bo nie ma o czym.
A teraz scenariusz nr II:
1. Po odwołanych (bez wyznaczenia nowego miejsca i terminu) zawodach w Tarnowie ktoś (w tym wypadku Festiwal Modelarstwa ze Zgierza) mówi: "Przyjedźcie do mnie, spotkamy się na torze (może nie do końca przepisowym?), pościgamy się, mam nagrody i ochotę przygotować zawody. Problemem jest ich ranga, bo zgodnie z przepisami, nie mogą być uznane za EMP, ale przecież możemy pośmigać dla przyjemności, a punktów do MP i tak by nie było, gdybym siedział z założonymi rękami."
2. Wszyscy chętni do wspólzawodnictwa "o pietruszkę" są wdzięczni za inicjatywę i przyjeżdżają
3. Wszyscy, którzy jeżdżą na zawody wyłącznie wtedy, kiedy można na nich zdobyć punkty MP siedzą w domach i oglądają Teletubisie.
4. Nikt na nikogo nie psioczy, na forum jest spokój i nikt nie dyskutuje, bo nie ma o czym.
I co sądzicie o takich scenariuszach? Może by tak więcej luzu i dystansu do tego - bądź co bądź - hobby?