Cytuj:
Witam.
Zaczne od prostego: "nie bijcie"
Później przejde do: "tak, przeszukałem dużą część forum, i tak, wiem robie wiele źle"
A teraz do rzeczy.
Na gwiazdke dostałem Trophiego. Przed tym baaardzo duzo czytałem ogladałem gadalem z ludzmi ze sklepów zeby jak najbardziej sie obyc.
Moja historia zaczeła sie od tego, ze wiedzialem ze 25.12 bedzie 10+ st i bedzie to cudowny moment na docieranie w zimie. Tak wiec poszedlem spac spokojnie by nastepnego dnia dotrzec. Rano okazało sie ze brat (tez ma model) nie włożył odpowiednio ładowarki grzałki do kontatku i nie naładowała sie. Szybko włożylismy ją dobrze i wybralismy sie rodzinką do kościoła. Po powrocie odrazu wyszlismy na dwór, biorąc sie do pracy. Wlałem spokojnie paliwo, zalałem, potem grzaleczka i odpalony. Cudo. Chodził chodził ale nieregularnie i sie grzał do 120 st w jakies 5 minut, no ale mysle: "spoko to normalne przeciez sie dociera" wtedy go wylaczalem i stdziłem, po czym powtarzalem cudownie brzmiący rytułał. No ale cóż, życie bywa okrutne i grzałka niestety sie rozładowała. po kilku próbach naładowania zdecydowaliśmy sie kontyniuowac nastepnego dnia. Jednym słowem dziś. (wiem wiem, docieranie na raty jest be) Rano śniadanko i na dwór. Znów wlałem paliwo do baku, itd ale nie chciał odpalić. Oglądam dokładnie i zauważyłem za utworzył się duży bąbel w rurce z baku do silnika. Za każdym razem zatykając rurę wydechową nie chciał sie usunąć. Tak więc jedyne co mi do głowy przyszło, to wziąc strzykawke, wyssac całe to paliwo, i zalac ponownie. Sprawnie poszło, i rureczka wypełniła sie przepięknym klarownym płynem. Znów próbuję odpalic, znowu nic... No dobra pomagam w tym czasie bratu i co jakis czas próbuje znów ale nic. Ojciec podpowiedział mi zebym troche odkręcił iglice, zeby dostał wiecej paliwa, no to robie, innej opcji nie mam. No i nadal. (oczywiscie co chwila swiece sprawdzałem, zeby nie było ze padła, ale i swieca i grzałeczka cacy) . W pewnym momencie gdy próbowałem odpalic słychać było jakby mały metalowy element uderzał o coś innege, nie wiem co to mogło byc. I tutaj ewenement o którym nigdzie nie czytałem. Szarpanka chodziła gładko, ale w momencie przylożenia grzalki do swiecy chodziła niemiłosiernie ciężko. Nie mam pojęcia co z tym zrobic. Myślałem ze moze silnik sie zalal wiec odkreciłem świece przyłozylem sciereczke i jade szarpanka. wkrecam no i nic. Wróciłem do domku bo delikatnie zaczelo kropic, no i usiadłem i pisze. Nie mam pojecia co mam zrobic. Narazie w planach mam 2 opcje. Spróbować rozgrzać silnik suszarką i odpalić, albo spróbowac wywalic model do góry nogami odkrecic swiece i wylac poaliwo, chociaz nie moge byc pewny czy to silnik się zalał. Dlatego zwracam się z tym problemem do was, i z góry dziękuję za wszelką pomoc, będę bardzo wdzięczny.
Pozdrawiam.
Piotr.
Po pierwsze nikt Cię bił nie będzie

Po drugie, pamiętaj gdy zawsze robisz coś czyli pracujesz np. (Docierasz silnik w modelu), to w święta i w niedziele najczęściej obraca się to w nic

Znam to ze swojego doświadczenia ... Coś w tym jest Panowie.