|
Witajcie!
DLA LENIWYCH POLECAM PRZECZYTANIE TYLKO POGRUBIONEJ CZĘŚCI
Spory czas temu dostałem model (nie wiem jaki dokładnie), w każdym razie model podwozia to P240. W środku jest silnik .15. Zainwestowałem w cały potrzebny sprzęt: świece osmax r5, paliwo model technics 25, grzałkę do świecy i sporo innych. Model przejeździł dość intensywnie około 4-5 litrów benzyny. Skład mieszanki był dobry, silnik nie przekraczał 115*C. Jeździł doskonale, miał dobre przyspieszenie itd. Konserwowany, czyszczony. Kilka dni temu zaczęły się problemy. Po odpaleniu silnika samochód przjeżdzał około 10m i zaczynał się dusić (0 mocy, nie chciał łapać obrotów, po chwili gasł). Oczywiście wiedziałem, że problem jest z za małą ilością paliwa, więc wykręciłem obie iglice, lecz nie pomogło. Problemem okazał się zatkany gaźnik + łapał lewe powietrze przez wlot od silnika - tam gdzie gaźnik. Gaźnik rozebrałem, umyłem w alkoholu + myjka ultradźwiękowa, szczelinę zatkałem takim uszczelniaczem. Model złożyłem i tu zaczęły się problemy:
Model na zimno bez problemu odpala z zamkniętą przepustnicą. Spokojnie sobie pyka, nie pali sprzęgła, może tak nawet z 10 minut. Przyspiesz również normalnie, spokojnie łapie wysokie obroty i jedzie. Lecz gdy chcę zahamować samochód gaśnie. Trzeba trzymać 3/4 gazu, aby w ogóle chciał działać. Gdy już jest nagrzany aby go uruchomić trzeba trzymać znów gaz otwarty, ale gdy odpali można znów zamknąć przepustnicę i działa. Gdy przyspieszam sytuacja się powtarza. Próbowałem go przelewać - wtedy dymi niemiłosiernie i słabo jedzie, także gaśnie. HSN fabrycznie, LSN na oko, IDLE - wkręcone do oporu... o.O
Silnik ma kompresję, może nie chodzi jakoś ciężko, ale gdy zostawię oś na sprężeniu, nawet po 10 minutach dalej nie odpuszcza ciśnienie.
Co może być przyczyną moich kłopotów
|