Do autora -> dobijania w modelu nie da się uniknąć. Skup się bardziej na właściwościach jezdnych, po większym skoku tak czy siak siądzie na płytę i tu niewiele możesz zdziałać. Tak jak mówi Łukasz - wlej ten 70wt i zobacz, ale amortyzator na pewno straci trochę na 'dynamiczności', na której Ci zależy. Za to, jak działa amortyzator odpowiada wiele czynników - ilość dziurek w tłoczkach, ich średnice, średnica korpusu, twardość sprężyny i ustawienie samego amortyzatora w modelu - czy bardziej leży, czy jest raczej pionowo. Metodą prób i błędów musisz znaleźć 'złoty środek' do Twojego modelu. Zalej amorki 70WT, załóż na model i porzucaj nim trochę. Jak będzie ok to zostaw i przejedź się, jak nie, to wylej olej z powrotem do buteleczki (póki jeszcze sie nie 'przerobił' i nie zmienił koloru).
Olej możesz spokojnie zmienić teraz, nic mu nie będzie. Co do zmian - kwestia indywidualna, zależy od podejścia do tematu. Jeden zmienia co zawody, drugi co sezon. Pójdź na kompromis i zmieniaj 3x w sezonie - nie będzie źle i nie zbankrutujesz

Czasami są potrzebne niewielkie dolewki, w momencie, gdy w amortyzatorze pojawi się powietrze. Wtedy odkręcasz tą górną część i dolewasz oleju. Inna sprawa, gdy po jednej jeździe z amortyzatora wywieje Ci 3/4 płynu, wtedy zacznij rozglądać się za nowymi uszczelkami/korpusami (w przypadku plastikowych).
Kwasio - fabryczny setup z Losi jest git, nie ma co kombinować
Wojciech - Nie wiem jak Ty, ale nie wydaje mi się, żeby 'asfalt lub równy chodnik' były ulubionym terenem dla tragusa
Podsumowując co do twardości - kwestia co kto lubi, jakie zawieszenie, jakie prowadzenie modelu. Gdy kupiłem swój od kolegi był ustawiony jak dla mnie za twardo - ustawiłem pod siebie, wlałem 2x rzadsze oleje do amortyzatorów i jeździ mi się o wiele lepiej niż na jego setupie
