nie licząc zwycięstw, to ostatnio miałem całkiem ciekawy przypadek
postanowiliśmy zrobić z kumplami minizawody onroadów na szutrach. Zadanie było takie - dojechać w jak najmniejszym czasie do mety
po drodze było pełno hopek i innych cudów przeszkadzających w jeździe np. puszki po pepsi albo butelki po piwie (oczywiście bezalkoholowym

pozostawione przez jakichś żuli. No i jadę sobie jadę, rozwijam dużą prędkość - hopa - lot - tak najechałem na hopkę (driftem

że w powietrzu zrobiłem pełnego kickflipa (dla niekumatych - obrót modelu w prawo tyle że przodem do przodu (???)
i oczywiście na mecie byłem pierwszy, i "punktów" za styl dostałbym max gdybyśmy je liczyli
